wtorek, 22 listopada 2016

Cześć! To znowu ja! Dzisiaj może nie mam jakiegoś superowego pomysłu na wpis, lecz mogę wam opowiedzieć, jak mi minął dzień. Może być to trochę nudne, więc jeśli Cię to nie interesuje, to proszę wyłącz tą kartę. No więc tak: wstaje około 6:30 (mówię około, ponieważ nie zawsze chcę mi się wstać od razu po obudzeniu). No wiadomo, umycie zębów, uczesanie włosów, przepakowanie się do szkoły, itd. NIGDY nie jem śniadania! I mi teraz powiecie: No ale jak to nie jesz śniadania? To jest najważniejszy posiłek w ciągu dnia! Najzwyczajniej w świecie nie jest mi ono potrzebne (ewentualnie mogę zjeść tosta). Do szkoły podwozi mnie tata. Lekcje ZAWSZE mam na 8:00, więc w tym czasie gadam z innymi osobami z mojej klasy, które już przyszły. Po lekcjach idę na obiad na stołówce, ale jako że dziś kończę o 15:10, a sklepik zamykają o 14:30 (dzięki WDŻ'cie!)to dzisiaj zjadłam tylko kanapki. Po lekcjach poszłam do Lewiatana, który jest na przeciwko mojej szkoły. Poszłam tam z moim przyjacielem, Bohdanem (nie, nie pomyliłam się! Bohdanem!). Po drodze dołączył do nas mój znajomy z klasy, Paweł (ksywka: Zyga). Kupiłam tam sobie jakiś jogurt. Muszę przejść na drugi koniec ulicy, aby dojść na mój przystanek, więc całą drogę opowiadaliśmy sobie żarty, śmialiśmy się z różnych śmiesznych sytuacji ze szkoły, itp. Doszliśmy na przystanek idealnie kiedy przyjechał mój bus. Pożegnałam się z Zygą i Bodziem, zapłaciłam za bilet i odjechałam. Oczywiście mój przystanek jest jednym z ostatnich, więc nie było dla mnie miejsc siedzących. Kiedy wróciłam do domu, od razu wzięłam się za pisanie tego postu. Gdy spojrzałam teraz na zegar, myślę że pisanie tego wszystkiego zajęło mi jakąś godzinę, ale myślę, że było warto. ;) To chyba wszystko. Do zobaczenia!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz