Cześć! Ponownie witam Cię na moim blogu! Dzisiaj mieliśmy dyskotekę andrzejkową, a ja oczywiście na nią poszłam. Ubrałam jakąś spódniczkę, niebieski t-shirt i świecącą opaskę w kształcie kokardy. Impreza zaczynała się o 16:00, no ale wiadomo: muzyka, podłączenie głośników itd., więc wydarzenie zaczęło się jakoś o 16:20. Chłopacy mieli zapraszać dziewczyny do tańca. Myślałam, że będzie to wyglądać tak:
(jakiś chłopak)-Chcesz potańczyć?
(ja) -Y... Jasne! Czemu nie?
(jakiś chłopak)-To tańcz, bo ja chcę usiąść!
Ale mój przyjaciel, Adam mnie zaprosił... MNIE. Co prawda to nie był taniec, tylko bujanie się na boki, trzymanie za ręce i co jakiś czas obroty. ALE ważne, że ktokolwiek mnie zaprosił, co nie? Reszta dyskoteki minęła mi na wróżbach (bo Andrzejki), telefonie i podpieraniu ścian. Do puki nie przyszedł mój chłopak, Kuba. Zaczęliśmy razem ,,tańczyć". Teraz, kiedy jestem już w domu, oceniam tą imprezę na jakieś 8/10, czemu? Te dwa punkty odjęłam za Disco Polo... Tak czy siak było całkiem fajnie. To do następnego wpisu! Pa, pa! ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz